Masz pytania? Wątpliwości? Napisz wiadomość lub zadzwoń.

Dlaczego warto budować relacje?

Słowo o tym, jak drugi człowiek może nam pomóc radzić sobie z tym, co trudne, zachować zdrowie i zapewnić dłuższe życie.

Żyjemy w czasach, w których bardzo dużo mówi się o samowystarczalności, niezależności i odpowiedzialności za własne życie. Mamy planować, dbać o siebie i konsekwentnie realizować swoje cele.

Przekaz jest prosty: możesz wszystko, jeśli wystarczająco się postarasz.

Tyle że życie nie zawsze działa według planu.

Choroba, utrata pracy, wypadek, przemoc, kryzys psychiczny czy inne trudne wydarzenie mogą pojawić się niezależnie od tego, jak dobrze dbaliśmy o siebie i jak bardzo staraliśmy się kontrolować swoje życie. Nie mamy wpływu na geny, z którymi się rodzimy, ani na rodzinę i środowisko, w którym dorastamy.

W takich momentach szczególnie wyraźnie widać coś, o czym współczesna kultura indywidualizmu często każe nam zapominać — człowiek potrzebuje innych ludzi. Potrzebujemy bliskości, wsparcia, współpracy i poczucia przynależności.

Samotność nasza powszednia

Żyjemy w czasach, w których kapitalizm i neoliberalizm przemycają do życia społecznego postawy skrajnie indywidualne, a nawet egocentryczne.

Sieci społeczne jako sieci wspólnoty — wsparcia, pomocy i zrozumienia — zostały zamienione na sieci indywidualnej rywalizacji.

Mamy radzić sobie sami. Dbać sami o swoje zdrowie, rozwój, bezpieczeństwo i przyszłość. Sukces staje się dowodem zaradności, a potrzeba pomocy — czymś, co coraz trudniej przyznać.

I niby wszystko jest okej, dopóki człowiek jest młody, zdrowy i zarabia.

Dopóki może pracować, być niezależny i samodzielnie zabezpieczać swoje potrzeby, łatwo uwierzyć, że rzeczywiście nie potrzebujemy innych.

Ale co się stanie, gdy zabraknie tych wszystkich atutów?

Kiedy pojawi się choroba, utrata pracy, kryzys psychiczny, niepełnosprawność, starość albo zwyczajnie moment, w którym nie jesteśmy już w stanie sami sobie poradzić?

Co wtedy zostaje z przekonania, że każdy powinien przede wszystkim liczyć na siebie?

Każdy jest kowalem własnego losu?

W życiu większość z nas lubi mieć plan, ponieważ plan daje przewidywalność, poczucie kontroli i bezpieczeństwa. Dzięki niemu łatwiej nam podejmować decyzje i wierzyć, że mamy wpływ na to, co wydarzy się w przyszłości. Rzeczywistość pokazuje jednak, że nie jest możliwe kontrolowanie w 100% swojego życia i położenia. Choroba, zwolnienie z pracy, wypadek czy przemoc to sytuacje, które często są od nas niezależne. Nie mamy również wpływu na to, jakie geny odziedziczymy, w jakiej rodzinie się urodzimy ani w jakich warunkach będziemy dorastać.

Czy w takich sytuacjach człowiek również jest sam sobie winny? Czy możemy powiedzieć, że każdy ma pełną kontrolę nad swoim losem?

„Umiesz liczyć, licz na siebie”, „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”, „Sam sobie jest winien” — ile razy sami wypowiedzieliśmy lub usłyszeliśmy te zdania? Z jednej strony przypominają nam one o odpowiedzialności za własne decyzje. Z drugiej jednak mogą sprawiać, że zapominamy o tym, jak wiele rzeczy w naszym życiu zależy od przypadku, innych ludzi i okoliczności, na które nie mamy wpływu.

Czego nie mam, to kupię

Samowystarczalność i niesięganie po wsparcie innych ludzi stały się w oczach całych społeczeństw symbolem sukcesu. Mamy być zaradni i sami radzić sobie z problemami.

Skrajny indywidualizm, w połączeniu z rozkładem wsparcia ze strony państwa, napędza lęk przed sięganiem po pomoc innych. Bo jak właściwie sobie radzę? Na ile jestem użyteczny? Czy osiągnęłam/osiągnąłem sukces? Takie pytania sprawiają, że coraz częściej oceniamy swoją wartość przez pryzmat osiągnięć i tego, jak dobrze potrafimy funkcjonować bez niczyjej pomocy.

Drogie gadżety, karnety na siłownię, suplementy czy aplikacje do medytacji mają wspierać nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Wszystko po to, byśmy mogli sami o siebie zadbać. Bo przecież w tym świecie nikt inny nie zrobi tego za nas.

Sięganie po pomoc zaczyna być więc postrzegane jako oznaka słabości, zależności, a nawet porażki. A na tę, jak często się nam wmawia, nie ma miejsca w dzisiejszym świecie.

Ewolucja nie nadąża za pseudorozwojem

Homo sapiens jest gatunkiem społecznym. Dzięki budowaniu sieci społecznych mogliśmy się wzajemnie chronić, współpracować i przetrwać. Relacje są podstawą naszego funkcjonowania i rozwoju jako jednostek. Są również niezwykle ważne w momentach kryzysu, kiedy samodzielne radzenie sobie z trudnościami może okazać się zbyt obciążające.

Im większa jest nasza sieć relacji z ludźmi wokół nas, tym mniejsza presja na ciągłe doskonalenie i kontrolowanie samego siebie. Nie musimy być cały czas silni, produktywni i idealni, ponieważ nasze słabości mogą być współdzielone z innymi.

Przykład? Kiedy masz przysłowiowego „doła”, nie musisz radzić sobie z nim samodzielnie. Możesz zadzwonić do przyjaciela, porozmawiać, wygadać się i po prostu być wysłuchanym/wysłuchaną. Sama świadomość, że jest obok ktoś, kto cię rozumie i nie ocenia, może sprawić, że trudna sytuacja staje się trochę łatwiejsza.

Wzajemność

Bezpieczne relacje są oparte na zaufaniu, bezinteresowności i wyjątkowej wymianie — doświadczeń, myśli, emocji i działań. Nie każda wymiana musi być „opłacalna” finansowo, tak jak nie wszystko w naszym życiu musi być użyteczne, przynosić materialne korzyści czy prowadzić do zarabiania. A z pewnością nie każda relacja powinna być oceniana przez pryzmat tego, co możemy dzięki niej zyskać.

Relacje potrafią dawać nam coś znacznie cenniejszego. Coś, czego nie kupimy w nowej aplikacji, drogim gadżecie ani nie znajdziemy w kolejnym suplemencie. Dają nam bliskość, wsparcie i poczucie, że nie jesteśmy sami.

Dają spełnienie i satysfakcję z życia. Dają poczucie przynależności, bezpieczeństwa i świadomość, że jesteśmy ważni dla innych — nie dlatego, że jesteśmy produktywni czy użyteczni, ale po prostu dlatego, że jesteśmy.

Relacje jako źródło zdrowia

Tu mogę Cię zaskoczyć, ale mamy badania pokazujące, że silna sieć relacji społecznych może wpływać nie tylko na nasze zdrowie psychiczne, ale również fizyczne.

Ludzie, którzy mają wokół siebie osoby, z którymi utrzymują bliskie i wartościowe relacje, często mają niższe ciśnienie krwi, mniejsze ryzyko chorób serca i udaru w porównaniu z osobami zmagającymi się z samotnością i izolacją.

Jakościowe, bliskie relacje poprawiają jakość życia i ogólny dobrostan. Mogą zmniejszać ryzyko wystąpienia depresji, obniżać poziom lęku, a także pozytywnie wpływać na nasze zdolności poznawcze i funkcjonowanie na co dzień.

Co więcej, korzyści z budowania relacji nie kończą się na tym, jak czujemy się dzisiaj. Długofalowo bliskie więzi społeczne mogą wiązać się również z dłuższym życiem. Okazuje się więc, że dbanie o relacje to nie tylko kwestia dobrego samopoczucia, ale także ważny element dbania o własne zdrowie.

Otoczenie ma znaczenie

Pamiętajmy, że jesteśmy zanurzeni w określonych kontekstach kulturowych, ekonomicznych i społecznych. To, jak funkcjonujemy i jak postrzegamy własną odpowiedzialność, nie zależy wyłącznie od nas samych, ale również od systemu, w którym żyjemy.

Model państwa opiekuńczego, które dba o jakość usług publicznych, takich jak ochrona zdrowia, edukacja czy transport, jest coraz częściej wypierany przez myślenie nastawione na generowanie zysku, a niekoniecznie realizowanie tych potrzeb społecznych.

Problem w tym, że nie jesteśmy w stanie zapewniać sobie wszystkiego samodzielnie i w nieskończoność. Nie możemy przez całe życie pracować, rozwijać się i realizować z taką samą intensywnością, jak w okresie największej sprawności zawodowej i zdrowotnej.

Prędzej czy później każdy z nas może potrzebować wsparcia — innych ludzi, instytucji czy państwa. Dlatego warto pamiętać, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości, ale naturalną częścią życia w społeczeństwie.

Psychoterapia indywidualna dokłada tutaj cegiełkę?

I tu pojawia się moje osobiste przemyślenie na temat tego, jaką rolę w napędzaniu tego zjawiska może odgrywać psychoterapia indywidualna w zachodnim wydaniu oraz zjawisko przeterapeutyzowania, szczególnie w kontekście relacji.

Czy źle poprowadzony proces terapeutyczny może wzmacniać nadmierny egocentryzm i utrudniać budowanie bliskich relacji? Myślę, że tak. Nie chodzi o samą psychoterapię, ale o sytuacje, w których jej założenia zostają niewłaściwie zastosowane. Wtedy gesty, słowa i zachowania drugiej osoby stają się kolejnymi elementami do analizowania, kontrolowania i oceniania, zamiast być częścią naturalnej, międzyludzkiej wymiany.

Dziś czasem zaczynamy żyć obok relacji, a nie w nich. Zamiast ich doświadczać, nieustannie je analizujemy. Sami nie odsłaniamy się i nie pokazujemy swojej „miękkiej” części, chroniąc się w ten sposób przed potencjalnym zranieniem. Bo przecież „miękkie” znaczy słabe, gorsze.

Jednocześnie takie podejście ogranicza naszą zdolność do prawdziwego przyjmowania drugiego człowieka — z jego mocnymi stronami, ale również ze słabościami. Z jego innym sposobem myślenia, emocjami i potrzebami.

Budowanie relacji wymaga akceptacji i otwartości. Wymaga gotowości do pozostania blisko mimo różnic, do rozmowy po konflikcie i do naprawiania tego, co zostało zranione. Relacja nie zawsze musi być idealna i bezproblemowa. Czasem jej wartość polega właśnie na tym, że można ją naprawić i przy niej pozostać, zamiast od razu z niej zrezygnować, bo ktoś na podstawie jednego zachowania został określony jako „toksyk”, „narcyz”, „borderka”.

Spójrzmy na szerszy kontekst

Jakiej ilości wsparcia i dobra pozbawiamy się w ten sposób w trudnych, kryzysowych momentach życia? I czy gdyby ludzie potrafili budować wokół siebie siatkę wsparcia, mogłaby ona działać ochronnie i zmniejszać ryzyko rozwinięcia się poważnego kryzysu zdrowia psychicznego?

Idąc dalej i szerzej — gdyby ludzie dostrzegali, że zarówno w ich indywidualnym, jak i wspólnym interesie leży wzajemne wsparcie oraz ochrona tego, na czym wszystkim nam zależy, jak wpłynęłoby to na nasze funkcjonowanie w państwie?

Jak wyglądałoby społeczeństwo, w którym istnieje silne poczucie wspólnotowości i odpowiedzialności społecznej? Czy wzajemna troska mogłaby przełożyć się również na sposób, w jaki budujemy i finansujemy instytucje publiczne?

Czy mogłoby to oznaczać wysokiej jakości, powszechnie dostępne usługi publiczne — ochronę zdrowia, edukację, transport czy mieszkalnictwo? Systemowe wsparcie dla osób znajdujących się w kryzysie? A w konsekwencji — poprawę jakości życia i dobrostanu całego społeczeństwa?

Być może właśnie wtedy indywidualna troska o siebie przestałaby oznaczać konieczność radzenia sobie ze wszystkim samemu. Zaczęlibyśmy dostrzegać, że dbając o innych i tworząc system, w którym można liczyć na wsparcie, jednocześnie budujemy bezpieczeństwo również dla samych siebie.

Relacje nas ochronią

Ludzie, którzy potrafią budować bliskie i zdrowe relacje, potrafią również współpracować dla wspólnego dobra. Potrafią o siebie nawzajem dbać i — często nawet nieświadomie — wzajemnie się chronić.

Nie dzieje się to wyłącznie w małych komórkach rodzinnych czy wśród najbliższych przyjaciół. Wspólnota może powstawać również w szerszych kontekstach — w związkach zawodowych, grupach wolontariuszy, lokalnych inicjatywach, stowarzyszeniach, a nawet w kołach gospodyń wiejskich.

Im silniejsze wspólnoty, tym większa sieć społeczna. Ludzie, którzy potrafią sobie ufać, współpracować i wspierać się nawzajem, mają większą możliwość wpływania na swoje otoczenie.

A wszystko to, razem i w szerszym kontekście, wpływa na to, w jakim świecie żyjemy — jakie tworzymy społeczeństwo, jakie wartości są dla nas ważne i jaką odpowiedzialność czujemy nie tylko za siebie, ale również za innych.

No i ktoś spyta — „co teraz?”

Praca u podstaw. Małe gesty życzliwości i wdzięczności. Bądź życzliwy — zapytaj drugą osobę, jak się czuje, i wysłuchaj jej bez oceniania. Pokaż, że jesteś obok i że można na Ciebie liczyć. Szukaj kompromisów, zamiast za wszelką cenę udowadniać swoje racje. Przejmij inicjatywę — zaproponuj pomoc, zastanów się, co dobrego możesz zrobić dla drugiej osoby.

Czasami wystarczy naprawdę niewiele: zrobienie komuś herbaty, przytulenie, telefon czy zwykłe „jak mogę Ci pomóc?”. Takie drobne gesty mogą mieć ogromne znaczenie, szczególnie w trudniejszych momentach. Doceniaj też drugą stronę. Bądź wdzięczny. Zauważaj dobre intencje i życzliwość innych kierowaną do Ciebie. Dostrzegaj starania, nawet jeśli efekt nie jest dokładnie taki, jak sobie wyobrażałaś/wyobrażałeś.

Nie wszystko musi być wielkim czynem ani ważnymi słowami. Czasami wystarczy niewiele, żeby pokazać komuś, że zależy nam na tej relacji i na obecności drugiego człowieka w naszym życiu.

Spróbuj się odsłonić i pokazać swoją „miękką” stronę. Pozwól również innym bezpiecznie się przed Tobą odsłonić. To właśnie z takich małych momentów zaufania, troski i wzajemności budują się relacje, które mogą stać się dla nas prawdziwą siatką, a być może i trampoliną wsparcia.

Bibliografia

Cacioppo, J. T., & Cacioppo, S. (2014). Social Relationships and Health: The Toxic Effects of Perceived Social Isolation. Social and Personality Psychology Compass, 8(2), 58–72. https://doi.org/10.1111/spc3.12087

Holt-Lunstad, J., Smith, T. B., & Layton, J. B. (2010). Social relationships and mortality risk: a meta-analytic review. PLoS Medicine, 7(7), e1000316. https://doi.org/10.1371/journal.pmed.1000316 · PMID: 20668659 · PMCID: PMC2910600

Meng, M., Ma, Z., Zhou, H., Xie, Y., Lan, R., Zhu, S., Miao, D., & Shen, X. (2024). The impact of social relationships on the risk of stroke and post-stroke mortality: a systematic review and meta-analysis. BMC Public Health, 24(1), 2403. https://doi.org/10.1186/s12889-024-19835-6 · PMID: 39232685 · PMCID: PMC11373457

Saucier, C. J., Andrews, E. A., Walter, N., & Tukachinsky Forster, R. (2026). A Meta-Analysis of Parasocial Relationships and Health: Examining Theoretical Mechanisms, Health Outcomes, and Moderating Factors. Health Communication, 1–14. https://doi.org/10.1080/10410236.2026.2641695 · PMID: 41830519

Umberson, D., & Montez, J. K. (2010). Social relationships and health: a flashpoint for health policy. Journal of Health and Social Behavior, 51(Suppl), S54–S66. https://doi.org/10.1177/0022146510383501

Yang, Y. C., Boen, C., Gerken, K., Li, T., Schorpp, K., & Harris, K. M. (2016). Social relationships and physiological determinants of longevity across the human life span. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America, 113(3), 578–583. https://doi.org/10.1073/pnas.1511085112

Masz pytania? Napisz do mnie.

Nazywam się Katarzyna Marzęda. Jestem psycholożką, psychoterapeutką w trakcie szkolenia w nurcie integracyjnym i dietetyczką. Więcej o mnie, moim doświadczeniu i pracy możesz dowiedzieć się tutaj.

Doskwiera Ci samotność? Trudno Ci budować bliskie relacje albo prosić o pomoc? Chcesz zrozumieć, co utrudnia Ci zbliżanie się do innych? Umów wizytę.

Pozwól sobie pomóc. UMÓW WIZYTĘ.

Jeśli czujesz, że to dobry moment, żeby zadbać o siebie i swoje relacje — zapraszam do kontaktu.

relacjebudowanie relacjibliskie więzirelacje społecznesamotnośćizolacja społecznawsparcie społecznepoczucie przynależnościwzajemnośćindywidualizmproszenie o pomocdobrostanzdrowie psychiczneterapia schematówpsychoterapia indywidualnapsycholog Wilanówpsychoterapeuta Wilanówpsychoterapia Warszawawsparcie psychologicznepomoc psychologiczna